Quick Quack
W całej swej niebieskości, a może i niebiańskości, przypłynęły niesione modrymi falami strumyka. Przysiadły na chwilkę wśród błękitnych hortensji i zjadły garść świeżo zerwanych borówek. Trochę pomarudziły i nieśpiesznie poderwały się do lotu, lekko zniechęcone i zblazowane, choć to wcale nie był blue monday. Już po kilku minutach na tle lazurowego nieba widniał jedynie granatowy kształt utworzonego przez nie klucza. W tym momencie myślały już tylko o szafirowych wodach oceanu, nad który zmierzały.











